That's me

That's me
Just me

środa, 14 września 2011

FIGHTER

Każdy z nas jest nim w każdej chwili swego życia. Moja historia z tym słowem zaczęła się dość wcześnie bo już w szkole zawodowej...tak tak zawodówce , niektórzy z was pewnie pomyślą że zawodówka to najniższa klasa ludzi....oderwanych od życia granatem i skierowanych na jednotorowe myślenie. Nic bardziej błędnego. Muszę to podziękować moim rodzicom bo to dzięki nim jestem tym kim jestem teraz. Zawodówka 3 lata praktyk przyzakładowych zrobiły ze mnie człowieka otwartego na wiedzę i chłonącego nią całym sobą, była to jakby podbudowa tego co miało być później. wracając do tematu fightera musiałem przebrnąć przez szkolną walkę o podium w  klasie co zaowocowało 1 miejscem pod względem nauki w 3 klasie. to była walka, to co było później w technikum nauczyło mnie pokory dla otaczających mnie reguł i zasad panujących w jakże przeze mnie uwielbianych firmach. Formet czule nazywany przeze mnie "formetolandią" dał mi możliwość startu a jednocześnie odrzucił moje umiejętności. gdy wróciłem z wojska dostałem bolesny policzek w postaci tekstu że nie ma tu dla mnie miejsca. Poinformowali mnie o tym ludzie, którzy kiedyś zapewniali o przyszłości. Dostałem lekcję pokory ale wiedziałem że pewnego dnia odegram się i wrócę pokazując mnie na co mnie stać. Kilka lat później byłem witany w Formecie przez człowieka który mnie zwolnił jak "fachowiec" " z otwartymi rękami. To co później zrobiłem spowodowało że urosłem i nabrałem wiary w siebie. Rzuciłem po niecałym miesiącu wypowiedzenie stawiając sytuację odwrotną do tego co było. W tym miejscu chciałbym dać dobrą radę tym, którzy czują że się wypalają w tym co robią, gdy mają wrażenie że trafili na mur nie do przeskoczenia, to nieprawda trzeba być sobą i śmiało mówić co boli. Wiem że w wielu firmach panuje wielkoduszne przyzwolenie na "kolesiostwo" na to że ktoś bez żadnej wiedzy siedzi i pierdzi w stołek nad tobą i próbuje z Ciebie robić szmatkę, ale jeśli spojrzeć na to z boku wygląda to dość abstrakcyjnie.Ale każdy powinien mieć swoją godność jako pracownik i powinien być szanowany za to co robi i kim jest.Rzeczywistość jest jaka jest i wierzcie mi lub nie ale warto zrobić krok w przód i nie cofać się kurczowo trzymając się jednej firmy. Oczywiście każdy powie "wszędzie dobrze gdzie nas nie ma" Ale życie jest jedno i nie warto marnować się w jakimś bałaganie....  Miałem kilka podobnych przypadków w życiu i zawsze to co robiłem sprawiało że nabierałem wiatru w żagle bo wiedziałem że nic nie jest w stanie mnie złamać. Wyjechałem z kraju, nie miałem ani przez chwilę stracha o to co tu będzie. wiedziałem po prostu że musi być dobrze i nie ma innej opcji. Oczywiście metoda "Ośmiornicy" czyli pracując szukać i zapewniać sobie coś nowego to podstawa .Znam siebie i swoje możliwości i wiem teraz że potrafiłbym stanąć na głowie tylko po to by osiągnąć to co zamierzyłem. Szczerze mówiąc utarłem trochę nosa jednemu kierownikowi w mojej ex firmie...ech ta satysfakcja...Życie jest tu inne i potwierdzi to każdy emigrant-kolonizator. Teraz jestem ojcem, mężem i człowiekiem z bagażem doświadczeń, i wiem że dalej będę walczył o to co chcę mieć i to co chcę osiągnąć w życiu. Mam je jedno i wykorzystam najlepiej jak potrafię. Mam swoją siłę, wiedzę i to co najważniejsze ...rodzinę tu i przyjaciół, z którymi mogę pogadać( fakt że są przeszło 1000km stąd ale to nieważne bo ważne że są ) i to wszystko daje mi tę siłę....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

  • AVATAR
  • (film) Ziemia
  • (film) Braveheart
  • (film) Stygmaty
  • (film) Matrix
  • (film) Ghost in the shell
  • świat robotów 1 i 2
  • Świat dysku
  • Lord of the rings
  • Dragonlance