Tak, to hańba, wstyd i takie rozczarowanie budujące się na końcu tunelu niczym zasuwający towarowy. Obiecał i co? i wsio...cisza nic kiszka lipa. Zarzucił bloga. NIEEEEEEEEEEEEeeeeeeeeeeeeeeeee
Nie.. nie zarzucił.
Widzicie kochani życie bywa tak faktycznie czasem pogmatwane że chciało by się usiąść w kąciku i przeczekać. Lecz nie można , trzeba walczyć i wciąż wierzyć że będzie dobrze. Otóż w minionym roczku 2012 Robert kolejno : Pracował na umowę na stałe, rzucił pracę i stracił pracę oraz podjął nową pracę i to od razu na stałe. Heh..... nie było lekko i łatwo, bywało zajefajnie ale też przejechane, nikomu nie życzę świadomości że nie można utrzymać rodziny będąc jej głową. Były także dobre nowinki jak ZOSTALEM TATUSIEM PO RAZ DRUUUGIII póki co rośnie w brzusiu i ma się dobrze, termin " uzewnętrzenienia się" małżonki na lipiec. z koliejnych dobrych nowin to : Koniec świata :) arkę zbudowałem, schron wykopałem nawet na święta do rodziny do Polski pojechałem i co i co ???? G.... ni ma , odwołali czy coś ;) wtem rozstąpiły się chmury i wielka ręka rzuciła kolejny kalendarz majów z małą żółtą karteczką na której było napisane "sorry za opóźnienie w wykuwaniu ale wydawało mi się że rzuciłem wam jeden gotowy w 2010 ale nie trafiłem za to przypadkowo odciąłem skrzydło jakiemuś samolotowi gdzieś na ukrainie od zdarza się SORRY NOOO " A tak całkiem serio powracam do pisania i wcale się tego nie wstydzę. ani też nie unikam tego. Z resztą sami zobaczycie :P
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz